Zima na nowo odkryta

Zawsze lubiłem zimę, ale raczej umiarkowanie i nie tęskniłem do niej. Zmieniło się to w styczniu dwa lata temu, ale nie przez znalezienie sposobu unikania zimna. Wręcz przeciwnie: przez wykorzystanie jego potencjału. Wtedy to zrealizowałem jedno z moich marzeń – wszedłem do lodowatego jeziora. Ponieważ bardzo mi się to spodobało, na jednym razie się nie skończyło. Zacząłem  częściej myśleć, kiedy będę mógł znów się wykąpać i jeśli jadę gdzieś, gdzie jest jezioro, staram się korzystać z okazji. Z innymi mężczyznami z Lwa Judy byliśmy kilka razy na wspólnym morsowaniu. Opis jednego magisa znajdziesz pod tym odsyłaczem: Magis Lwa Judy. Morsowanie.

Nie robię tego w celach zdrowotnych. Owszem, cieszę się z tego, że zimne kąpiele działają pozytywnie na organizm, ale ja to robię, ponieważ daje mi to dużo radości, a bardzo jej potrzebuję. Zaczęło się od marzenia przełamania swoich słabości i strachu, chęci hartowania swojego ducha i ten element jest wciąż obecny, ale teraz więcej jest w tym entuzjazmu.

morsowanie po ciemku

Zima się jeszcze nie skończyła, więc Ty, który to czytasz, masz szansę poczuć na własnej skórze lodowaty dotyk zimy. Masz szansę przezwyciężyć strach przed pewnego rodzaju trudnym odczuciem, przed zrobieniem czegoś szalonego. Masz szansę pokazać swojemu ciału, że Ty nim rządzisz, a nie on Tobą. Możesz potraktować to jako post, czyli stan, w którym wystawiasz swoje ciało na pewien brak, pewną niewygodę. Masz wreszcie szansę odkryć na nowo zimę i jesienią cieszyć się na jej przyjście.

Dla zachęty, dwa spostrzeżenia: Morsowanie wciąga! Niejedna osoba po pierwszej przygodzie z lodowatą wodą chciałaby spróbować ponownie. Ponadto kilka osób (w tym ja) twierdziło po tej swoistej inicjacji, że nie jest to aż takie trudne, jak się z początku wydawało. Mówi się czasem, że morsowanie to sport ekstremalny. Ja tak nie uważam.

leżenie na śniegu

Jak zacząć?

Nie będę pisał, jak robić przeręble, ponieważ proponuję zacząć z kimś bardziej doświadczonym. Być może warto pójść nad jezioro z lokalnym klubem morsów. Zamiast tego, pomogę Ci przygotować się do pierwszych doświadczeń z morsowaniem.

Jak się przygotować?

Podobno nie trzeba się wcale przygotowywać. Nie trzeba się na przykład wcześniej hartować zimną wodą podczas kąpieli. Można, ale nie trzeba. Myślę, że wystarczy dowiedzieć się, czy ma się jakieś zdrowotne przeciwwskazania (można poszukać w internecie o tym) i po prostu dobrze się przygotować pod względem ekwipunku.

Plan
Generalnie, morsowanie wygląda mniej więcej tak:
    • Rozgrzewka;
    • Wejście do wody;
    • Wyjście;
    • Powtarzanie kroków 1-3 tyle razy, ile się chce (ja lubię wchodzić dwa – trzy razy), ale raczej kolejne wejście i rozgrzewka krótsza niż poprzednie;
    • Wytarcie się i ubranie;
    • Konsumpcja;
Można również spróbować położyć się na śniegu lub się nim natrzeć. Ciekawym doświadczeniem jest to, że po wyjściu z wody śnieg nie wydaje się taki zimny, jak zwykle.
Co warto wziąć
Warto podzielić sobie rzeczy na te do pierwszej rozgrzewki (sportowe, wygodne), do wejścia do wody (skąpe) i na koniec (ciepłe, wygodne i  łatwo się zakładające [np. w miarę luźne]). Przykładowa lista rzeczy może wyglądać następująco:
Przed
      • buty sportowe
      • spodnie wygodne do rozgrzewki
      • koszulka do rozgrzewki
      • bluza lub dres
Do wody
      • kąpielówki
      • buty do kąpieli (przede wszystkim do ochrony przed ostrymi przedmiotami, które mogą skaleczyć stopę, a czego można nie poczuć z powodu zimna)
      • czapka
      • rękawiczki (najlepiej nieprzemakalne, ale wystarczą po prostu ciepłe; dłonie szybko się wychładzają)
      • stoper (lubię mierzyć sobie czas)
Po
      • majtki
      • skarpetki ciepłe (albo nawet dwie pary grubszych skarpet łatwo wkładających na nogi, a nie obcisłych)
      • kalesony
      • spodnie ciepłe (nie obcisłe)
      • bluza ciepła (nie obcisła)
      • ciepła herbata (słodka, jeśli dieta pozwala)
      • czekolada lub inne źródło węglowodanów
      • ręcznik (najlepiej duży, miękki i delikatny – zapewniam Cię, że nie będziesz chciał wycierać się szorstkim ręcznikiem)
      • karimata (aby móc na niej położyć swoje rzeczy, aby móc na niej stanąć przy przebieraniu się, aby na niej położyć mokre kąpielówki, które w przeciwnym wypadku łatwo mogłyby się w mrozie przykleić do podłoża)
      • Alkohol chyba nie jest dobrym pomysłem, chyba że tylko troszkę. Na pewno przed kąpielą nie powinno się za bardzo pić.
Inne
      • aparat fotograficzny
      • worki na mokre rzeczy i na ewentualne przykrycie rzeczy w ramach ochrony przed opadami.

rozgrzewka-pompki

Inne uwagi
      • Głębokość zanurzenia: Głębokość zanurzenia do rozeznania indywidualnie; można po szyję, można po biust :). Ponadto dla zdrowia wskazane jest w miarę głębokie zanurzenie, a zanurzenie jedynie nóg nie jest wskazane (wychładzanie przez nogi, bez zdrowotnego i superfajnego efektu). Głowy i rąk (dłoni, ale często od łokci do dłoni) raczej się nie zanurza. Bezpieczniej jest wejść na głębokość na przykład do połowy korpusu i ukucnąć, niż iść tak, aby wyprostowanym być po szyję w wodzie (nie dotyczy sytuacji, gdy wchodzi się z np. pomostu po drabince do wody). Niektórzy jednak praktykują zanurzanie rąk i zamiast stać, pływają. Bardziej doświadczeni zanurzają głowę, ale na początek nie polecam.
      • Długość zanurzenia: Początkujący mogą 20 sekund – 1 minutę. Bardziej doświadczeni lub zimnoodporni dłużej. Ja nie byłem w wodzie dłużej niż około 3:30, ale są tacy, którzy robią to dużo dłużej. Nie oglądajmy się za innymi, ale słuchajmy swojego organizmu. Nie ma co ,,chojrakować”, ponieważ może się to skończyć nieprzyjemnie.
      • Prędkość zanurzania: Rozebranie się do kąpieli powinno być traktowane jako podjęcie decyzji o wejściu do wody i nie można się już później wahać. Warto pewnym krokiem wejść do wody i nie zniechęcać się zimnem. Nie jest wskazane, by wejść po kolana i się zatrzymać, bo można się tak zablokować, że się już nie wejdzie. Przy wchodzeniu po drabince warto również wejść pewnie, ale niezbyt szybko. Wskoczenie do wody może spowodować efekt w postaci trudności z oddechem (nigdy nie próbowałem, ale bardziej doświadczeni przestrzegali).
      • Rozgrzewka: Przed wejściem do wody należy się rozgrzać. Nie wystarczy siedzieć w ciepłym pomieszczeniu. Chodzi o rozgrzanie od wewnątrz. Należy rozgrzać generalnie wszystkie partie mięśni. Dlatego polecam bieg, przysiady, wyskoki z półprzysiadu, skipy, wymachy rąk, pompki i inne. Ja wolę zrobić więcej szybszych pompek lżejszych (a więc z rękami na podwyższeniu). Ważne jest, aby nie doprowadzić do zbytniego spocenia się, tylko wyczuć moment kiedy będziemy już czuli komfortowe ciepło wewnętrzne. Gdy już się rozgrzejemy i jeśli chcemy wchodzić razem, a inni jeszcze nie skończyli, warto wtedy zmniejszyć intensywność rozgrzewki, aby po prostu utrzymać optymalny stan rozgrzania.
        • Moja pierwsza rozgrzewka jest zawsze najdłuższa. Rozgrzewki pomiędzy wejściami do wody są krótsze. Po morsowaniu nie trzeba się rozgrzewać, tylko można od razu się ubrać.
      • Buty do wejścia do wody: klapki (łatwo się je zakłada i ściąga, ale łatwo mogą się zsunąć w wodzie i ciężko z nimi biegać pomiędzy wejściami), sandały (gorzej się suszą, ale lepsze chyba niż klapki) lub buty do wody. Najlepsze są podobno neoprenowe, bo wtedy nie jest tak zimno w stopy i można dłużej posiedzieć (stopy najdłużej ,,dochodzą do siebie”), ale nie ma co kupować na jeden raz. Ja na przykład mam zwykłe buty wodne (takie przeciw jeżowcom i ostrym skałom). Jeśli wybierzecie buty wiązane, nie wiążcie zbyt mocno – raczej niech się stopa jendynie trzyma w bucie. Sznurówki namakają, potem zamarzają i ciężko ściągnąć, a pamiętajcie, że palce dłoni (mimo że nie są w wodzie) są zmarznięte i sztywne, przez co trudno jest odwiązywać.
      • Optymalny dzień: Najprzyjemniej mi się morsuje, gdy jest umiarkowanie zimno (kilka stopni poniżej zera), dość sucho, w miarę bezwietrznie, gdy leży śnieg (czuje się wtedy zimę i fajne potem są zdjęcia). Świetnie, gdy świeci słońce. Nie ma co jednak czekać na taki optymalny dzień, ponieważ można się nie doczekać. Myślę jednak, że na pierwszy raz warto wybrać w miarę odpowiedni dzień, by się nie zniechęcić (duże mrozy, mocny wiatr lub opady deszczu mogą dać mocno w kość).
      • Towarzystwo: Lubię kąpać się z kimś innym, bo jest raźniej. Jeśli to niemożliwe, staram się chociaż wybrać nad jezioro z kimś bliskim. Warto, by był ktoś, kto nie będzie morsował, a za to będzie mógł robić zdjęcia lub nagrać film. Jest to wspaniała pamiątka, do której później z uśmiechem i dumą się wraca.
Co robić w wodzie?

Jeśli jezioro nie jest pokryte lodem, można pływać, energicznie ruszając kończynami. W przeręblu pozostaje jedynie stać. Ja jeszcze nigdy nie pływałem. Stoję, z rękami uniesionymi w ten sposób, by nie zamoczyć dłoni w rękawiczkach. Głowy nie zamaczam, ale chciałbym spróbować (wtedy oczywiście trzeba zdjąć czapkę). Poruszam się lekko, trochę chodzę. Lubię się wtedy śmiać, coś czasem krzyknąć, z kimś pożartować i dodać sobie wzajemnie kurażu. Nie myśli się wtedy, że jest zimno. Można wymyślić jakąś aktywność, która zajmie uwagę na jakiś czas.

Na zakończenie

Po ostatnim wyjściu z wody wycieramy się. Proponuję nie szorować się mocno ręcznikiem. Ciało będzie wtedy dość wrażliwe i zaczerwienione.

Proponuję taką kolejność ubierania się:

  • coś na górę (koszulka i bluza, czapka).
  • suche majtki.
  • skarpetki (ważne, by założyć przed spodniami/kalesonami, bo wtedy one zakładają się elegancko, a nie haczą o sterczące sztywne palce stóp).
  • reszta
Uwaga: Ściągnięte kąpielówki łatwo przymarzają do podłoża, więc lepiej rzucić je na worek lub karimatę.
Gorąco zachęcam przełamać się i spróbować. Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *