Trening duchowy! Ignacjański Rachunek Sumienia

 

Niezwykle potężna i słynna broń w walce duchowej.  Ten sposób codziennej modlitwy podaje założyciel zakonu jezuitów, święty Ignacy z Loyoli w swoich Ćwiczeniach Duchowych. Warto wiedzieć, że jezuici zgodnie ze swoją regułą mają obowiązek, by każdego dnia odprawić ten rachunek sumienia. Święty Ignacy zaznaczył, że jest to jedyna praktyka religijna, której żaden jezuita nie może pominąć w ciągu dnia.

Sposób odprawiania rachunku sumienia ogólnego (jak nazywa go św. Ignacy)  jest bardzo prosty. Z założenia trwa około 15 minut i zawiera w sobie pięć punktów. Oto tekst świętego Ignacego (ĆD 43):

Punkt 1. Dziękować Bogu Panu naszemu za otrzymane dobrodziejstwa.

Punkt 2. Prosić o łaskę poznania grzechów i odrzucenia ich precz.

Punkt 3. Żądać od duszy swojej zdania sprawy od godziny wstania aż do chwili obecnego rachunku. Czynić to przechodząc godzinę po godzinie lub jedną porę dnia po drugiej, a najpierw co do myśli, potem co do słów, a wreszcie co do uczynków, wedle tego samego porządku, jak to było powiedziane przy rachunku szczegółowym.

Punkt 4. Prosić Boga Pana naszego o przebaczenie win.

Punkt 5. Postanowić poprawę przy jego łasce. Odmówić Ojcze nasz.

Sam rachunek, bez odpowiedniego komentarza, może wydawać się zbyt ogólny. Przedstawiamy pomocne omówienie modlitwy świętego Ignacego.

Opracowanie: o. Lesław Ptak SJ

W naszym życiu codziennym, raczej poprawnym (bez grzechów ciężkich), rachunek sumienia, rozumiany jako „liczenie grzechów” i walka z nimi, wydaje się zbyteczny i szybko staje się czystą formalnością. A to dlatego, że posługujemy się nim w sposób moralizatorski, używając go tylko w jednym celu – stać się lepszym człowiekiem. Jest to wtedy monolog z samym sobą, wypływający z przeglądania się w ideale doskonałego człowieka.

Dzieje się tak dlatego, że najczęściej badamy skrupulatnie zewnętrzne przejawy grzechów czy błędów, nie doceniając tego, skąd one pochodzą, jakie towarzyszą im motywacje, co one mówią o nas samych. Traktujemy siebie jak wroga człowieka, którym powinniśmy być, a którego de facto nie ma.

Dla wielu osób staje się on udręką, zwłaszcza dla tych, którzy mają jeszcze źle uformowane sumienie, nie potrafią oderwać się od siebie i poczuć się w ramionach Boga – kochającego Ojca. Boga, który jako pierwszy podjął się dzieła „uczynienia człowieka”.

Spróbujmy zatem uczynić z rachunku sumienia codzienną i pogodną praktykę.

Popatrzmy na rachunek sumienia jako na codzienną „modlitwę odpowiedzialności”. Odpowiedzialność zakłada dialog, dialog człowieka z Bogiem, który jako pierwszy przemawia do człowieka. Przemawia przez codzienność, przez wydarzenia dnia. A zatem na rachunku sumienia nie pytamy w pierwszym rzędzie o nasze przewinienia, ale staramy się odczytać Bożą obecność w naszym życiu. Patrzymy, co przynosi nam codzienność, obecny w niej Bóg, odczytujemy to jako wyzwanie dla naszej wiary, jako wezwanie do dialogu.

Ale Bóg jest obecny nie tylko w sytuacjach zewnętrznych. On pojawia się także w naszych uczuciach, natchnieniach, poruszeniach wewnętrznych, pragnieniach. One też powinny stać się przedmiotem dialogu. Czyli rachunek sumienia jawi się jako dialog z Bogiem na temat Jego wezwań i naszych odpowiedzi.

Dalej, ta modlitwa powinna stać się dialogiem dwóch osób, które się kochają, z których jedna czuje się kochana i uczy się, przy pomocy rachunku sumienia, odpowiadać Bogu miłością na miłość. Uczy się także codziennego przebywania ze sobą i z Bogiem.

Tak pojęty rachunek sumienia jawi się jako codzienne uczenie się miłości do Boga i do siebie.

Rachunek sumienia jest przede wszystkim modlitwą. Co to znaczy?

To znaczy, że stajemy w obecności Boga i uczymy się tego stawania. Bóg jest zawsze przy nas, ale czy my jesteśmy zawsze obecni? Co to dla nas oznacza, jak reaguje nasze serce (Jezus i Samarytanka)? Chodzi tu o uczenie się obecności konkretnej osoby Boga, która nigdy nie jest bezowocna i obojętna. Jest wrażliwa na wszystko, co robimy, na sposób, w jaki siebie i Ją traktujemy, na sposób w jaki z Nią rozmawiamy. Jest to Bóg, który swoją obecnością kocha, przebóstwia, przemienia. Ta świadomość Bożej obecności, uczenie się jej, są niezbędne do tego, aby nie rozmawiać tylko z własnymi myślami.

Oprócz tego staramy się być (i uczymy się tego) szczerzy na modlitwie, tzn. uczciwi wobec siebie i wobec Boga, przyjmując prawdę o nas, która do nas dociera. Akceptacja prawdy o sobie jest konieczna do tego, aby móc odczytać głos Boga, który mówi na wiele sposobów. Nie znając siebie, unikając prawdy o sobie, nie poznamy nigdy Boga, który nie kieruje swego Słowa, nie przychodzi w codzienności do kogoś tam, ale do mnie, konkretnego, niepowtarzalnego człowieka. Nie wzywa mnie do jakiejś tam świętości, ale do mojej.

METODA ODPRAWIANIA CODZIENNEGO RACHUNKU SUMIENIA.

1. Stań w obecności Boga.

2. Prośba o światło.

Nasza postawa przed Bogiem jest taka, jak Adama po grzechu – niechęć lub nieumiejętność poznania prawdy o sobie i niewiara w Bożą bezinteresowną miłość. Natomiast prawda o nas, to kwestia czterech wymiarów:

  • To, co ja wiem o sobie i to, co inni o mnie wiedzą.
  • To, o czym ja wiem, ale inni nie.
  • To, o czym inni wiedzą, ale ja nie wiem.
  • I to, czego nikt nie wie, tylko Bóg.

Jeśli chcemy dowiedzieć się czegoś z tego czwartego wymiaru, należy prosić Boga o światło i być gotowym przyjąć każdą prawdę o sobie. Droga do Boga, do Jego miłości, prowadzi przez zgłębianie i akceptowanie prawdy o sobie.

3. Dziękczynienie.

Staramy się podziękować Bogu za wszystko, czego doświadczyliśmy w ciągu dnia . Za to, co przyszło z zewnątrz i czego doświadczyliśmy w nas samych. Wyrażamy wdzięczność za wszystko, dobro i zło, przyjemności i nieprzyjemności. Słuchamy jednocześnie naszego serca: co czuje, jak reaguje, czy jest w stanie odczuwać wdzięczność, czy umie dziękować, czy potrafi we wszystkim widzieć Bożą obecność? Jeśli Bóg przemawia przez codzienność, łatwiej jest odczytać Jego głos, gdy serce (chociaż może czasem z trudem), przyjmuje postawę otwartości.

4. Przegląd wydarzeń dnia. 

Wbrew pozorom, nie chodzi tu o wyszukiwanie grzechów. Owszem, wydarzyły się pewne rzeczy, może nawet poważne. Ale nasze postawy, czyny, reakcje, są tylko „bąblami na powierzchni wody”. Ważniejsze jest to, czy widzieliśmy w tym, co się działo, przychodzącego Boga, Boga zatroskanego o nas. Boga, który pragnie czegoś dokonać poprzez takie a nie inne przyjście i który poprzez moje reakcje mówi do mnie. Dlaczego postąpiłem właśnie tak? Co naprawdę chciałem osiągnąć? Do czego zmierzałem? Kim chciałem być postępując w ten sposób? A Bóg, dlaczego przyszedł w ten sposób? Jakie dobro dla mnie zawiera się w tym Jego przyjściu? Tu i tu odniosłem porażki. Jak je przeżywam, czym one są dla mnie, jakie dobro jest w nich zawarte? Czy to, co zrobiłem jest grzechem? Na czym polega grzech? Czy naprawdę potrafię się ocenić sprawiedliwie?

5. Skrucha i żal. 

W obliczu braków, grzechów, czy niedoskonałości, każdy spontanicznie czuje smutek, żal, a nawet złość. Warto przyjrzeć się tym reakcjom, bo nie zawsze są one właściwe. Smutek, żal, skrucha, są jak najbardziej uzasadnione przed Bogiem i sobą samym. Ale złość, agresja, rozpacz, apatia, mogą świadczyć o tym, że zbyt dużo nadziei pokładamy we własnej doskonałości, że od niej uzależniamy naszą miłość do nas samych, że patrzymy na siebie nie Bożymi oczami, ale tylko naszymi, że wreszcie nie stajemy jako grzesznicy przed Nim, ale tylko  przed sobą.  Jeżeli uczucia negatywne (wstyd, przygnębienie), nie przestają nade mną dominować, to czy ja sobie wybaczyłem? A jeżeli nie, to dlaczego, skoro Bóg już to zrobił? Może nie dopuściłem jeszcze do serca Bożej Miłości? Jakie uczucie stoi na przeszkodzie?  Czy naprawdę przebaczyłem innym? Jeśli nie to dlaczego? Czy nie czuję w sobie tendencji do uciekania od nieudanej przeszłości, która jakoś do mnie wraca, oskarżając i potępiając? Czy nie traktuję innych jak siebie? Rachunek sumienia powinien prowadzić do radości ze spotkania z Bogiem, który kocha i przebacza, więcej, który w Jezusie Chrystusie przebaczył raz na zawsze.

6. Wyjście w przyszłość. 

Jeśli doświadczyliśmy spotkania z Bogiem objawionym nam przez Jezusa Chrystusa, powinniśmy z ufnością i nadzieją popatrzeć w przyszłość. Takie spotkanie nie powinno pozostawić w sercu lęku, zniechęcenia czy przygnębienia. Gdyby jednak tak się stało, też nie należy panikować, bo zatroskany o nas Bóg objawia nam tę prawdę, że jeszcze tak nie jest. Nie popędza, nie potępia, nie oskarża. Po prostu zaprasza „uczyńmy człowieka”.

Na końcu rachunku sumienia powinniśmy się poczuć jak Piotr, który pomimo słabości i grzechu, czuje się nadal kochany przez Boga i pytany o miłość. Bóg nie pogrąża w przygnębieniu. Bóg pragnie nas przekonać o swojej Miłości, pragnie, abyśmy z Niej czerpali radość i siłę do życia i abyśmy pokornie uczyli się odpowiadać Mu miłością na Miłość.

 

 

Warto również zajrzeć na stronę: www.modlitwawdrodze.pl, tam ignacjański rachunek sumienia wg. o. Józefa Augustyna SJ, w formie do odsłuchania.

 

3 myśli nt. „Trening duchowy! Ignacjański Rachunek Sumienia”

  1. Bardzo mi się podoba
    Kiedyś zacząłem ten rachunek, tyle że moje podejście było inne niż przedstawia o. Lesław.
    Może znowu zacznę… zobaczę
    o. Lesław rulez!

  2. Ignacjański Rachunek Sumienia to prawdziwy kwadrans mocy, wspaniałe narzędzie duchowej pracy nad sobą i relacją z Bogiem.
    Praktykuję go od kilku lat i wciąż dowiaduje się o nim czegoś nowego – sposób przedstawiony powyżej jest naprawdę świetny. Gorąco polecam :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *