Archiwa tagu: samotność

Dziennik nie z tej ziemi i nie tylko dla kobiet

Chciałem podzielić się z Wami moim doświadczeniem i tym jak odmieniło się moje życie po przeczytaniu pewnej książki. Spisane w niej wspomnienia autorki tekstu, są dość nietypowym dialogiem człowieka z Bogiem… tak, tak zgadza się… jeśli jeszcze nie wiecie o kim mowa, to już Was uświadamiam. Chodzi oczywiście o dzienniczek św. s. Faustyny. Miałem sporo oporów żeby się do tego zabrać, tym bardziej, że zamiast czytać książki wolę komputer, kino, wyjść gdzieś, a cały dzienniczek trochę waży. I tak postanowiłem czytać sobie codziennie w autobusie podczas dojazdu do pracy, co z reguły zajmuje mi 40min.

Czytaj dalej Dziennik nie z tej ziemi i nie tylko dla kobiet

Święty romans???

 

Nie wiesz jak zabrać się do relacji z Bogiem? Masz do niego żal za Twoją trudną przeszłość? Albo jesteś w Kościele już wiele lat, ale Twoje serce przeszywa uczucie pustki i bezsensu tych religijnych praktyk? A może czytałeś „Dzikie serce” i chcesz więcej?

Oto przed Tobą „Boże zaproszenie do przeżycia piękna, bliskości i przygody, za którymi tęsknisz”. 

swiety romans

Jeśli znasz autora „Dzikiego serca” to wiesz, że to nie może być zwykła książka – to wezwanie! John Eldredge i jego przyjaciel Brent Curtis zabierają nas w podróż na dno naszego serca i do serca Boga. Czy może być bardziej niebezpieczna, tajemnicza i nieodkryta przestrzeń? Czy można wyruszyć w bardziej ekscytującą podróż? Jeśli tęsknisz za wielkimi przygodami, pięknem zapierającym dech w piersiach i bliskością, która jest całkowitym spełnieniem Twoich pragnień ta książka może Ci pomóc.

PS.”Święty romans” jest pierwszą książką Johna Eldredga, powstał na kilka lat przed „Dzikim sercem” i można w nim odnaleźć początki tej niesamowitej historii.

Idź do lasu

1_RF_medium

Wsiąść do samochodu, noga na gaz i wciąż jechać przed siebie?

Zatrzymaj się, wysiądź: Idź do lasu!

Kalendarz pełen terminów, biec od jednego do drugiego?

Zatrzymaj się, zrób przerwę: Idź do lasu!

Jesteś wypalony, zmęczony życiem, wszystkim znudzony?

Przecież jest wiosna: Idź do lasu!

Stoją tam i czekają na Ciebie drzewa.

Wspaniałe drzewa, w milczeniu rozkoszujące się ciszą

i swymi sokami, które teraz dosięgają czubków gałęzi.

Są tam ptaki i śpiewają dla ciebie.

 

Człowieku, gdzie się podziałeś? Kiedy słuchasz ptaków?

W lesie panuje cisza, niewymowny spokój.

Chcesz żyć prawdziwie? Nie oznacza to jednak:

żyć w pogoni, dzień w dzień pod presją,

pod presją tysiąca przytłaczających spraw.

Pragniesz wiedzieć wszystko, mieć wszystko,

z wszystkiego korzystać –

po to, by nabawić się wrzodów żołądka?

 

Idź do lasu! Weź ze sobą kanapkę, świeżą wodę.

Połóż się pod drzewem, ciesz się błogim nieróbstwem.

Najdą cię tam najlepsze myśli i najpiękniejsze sny.

Tam rozwiążą się problemy, które cię dręczą od środka.

Tam umysł twój stanie się jasny,

dusza spokojna, a serce napełni się spokojem.

Być może powiesz teraz: Ach gdybym to potrafił!

Mówię ci zatem: Jesteś już w drodze do tego!

las

 

Natknąłem się na te słowa Phila Bosmansa i w pełni się identyfikuję z przesłaniem zawartym w tekście.
Uważam, że las dla mężczyzny jest niesamowitą enklawą w dzisiejszym zabieganym i zmechanizowanym świecie. Osobiście dużo jeżdżę samochodem i zauważyłem, że nie chce mi się chodzić – wolę podjechać samochodem. Natomiast po każdym wyjściu do lasu wracam inny, świeższy…

Polecam: Idź do lasu!

Cisza i trzy poziomy milczenia

 

Zapomniane leśne ścieżki, polne bezdroża, zielone jeziora łąk i skaliste górskie szlaki – każde z nich, nie ważne czy bardzo odległe, czy zupełnie bliskie, skrywa w sobie najcenniejszy skarb drogi – Ciszę. W przestrzeni wolnej od miejskiego zgiełku, w czasie odmierzanym rytmem kroków i biciem serca można pozostawić daleko za sobą wszelkie fikcje zrodzone w codziennej gonitwie roztargnionych myśli. Gdy świat zacznie nabierać kontrastu i nasycać się kolorami, gdy każdym zmysłem będziesz w stanie odczuwać smak rzeczywistości i ze zdumieniem spostrzeżesz jak realna jest twoja obecność – to znak, że udało się Tobie odnaleźć Ciszę.

Cisza

Cisza zdecydowanie nie jest teraz w modzie. Niewielu jej poszukuje, mało kto ceni jej towarzystwo, a kiedy przychodzi nieoczekiwanie, staje się zwykle nieproszonym gościem, którego należy jak najszybciej wyprosić za drzwi. Żyjemy w głośnych czasach. Każdego dnia ulice miast zamieniają się w morze decybeli – hałasują samochody, tramwaje, samoloty, maszyny budowlane. Z domów Ciszę wypierają wiecznie rozgadane telewizory i radia. Coraz częściej brakuje jej również w ludzkim wnętrzu zalanym muzyką sączącą się niemal nieustannie przez słuchawki lub nachalnie podgłoszone telefony. Jednakże pomimo zmęczenia i frustracji jakie budzi we współczesnym człowieku ten ogrom bodźców, wybiera on coraz szybszy bieg zamiast chwili wytchnienia. Dlaczego? Bo Cisza zabija. Cisza jest nudna. Nie wiadomo co z sobą robić, gdy tak nic się nie dzieje.

Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że ludzie dziś boją się Ciszy. Nie potrafią jej przyjąć, więc unikają jej jak ognia, a przez to coraz mniej o niej wiedzą. Dla przykładu – Ciszę powszechnie utożsamia się z Milczeniem, tak iż w świadomości niejednej osoby te dwa pojęcia to po prostu synonimy. Tymczasem Cisza nie polega tylko na zupełnym braku jakichkolwiek dźwięków, to przede wszystkim swoisty stan duszy, wewnętrzne usposobienie człowieka, umożliwiające mu lepszy kontakt z samym sobą i z Bogiem. Bóg mówi do człowieka w Ciszy… Być może odrzucamy ją właśnie ze strachu przed tym, co moglibyśmy wówczas usłyszeć?

Milczenie natomiast jest aktem woli, sprowadzającym się do wyłączenia naszych „nadajników”. Nie jest zatem, jak widać, Ciszą samą w sobie. Jednakże poprzez Milczenie można dojść do Ciszy. W jaki sposób? Przechodząc przez trzy poziomy milczenia.

Pierwszy poziom to milczenie ust i chyba najłatwiej go osiągnąć. Wystarczy tylko pozwolić zamilknąć własnej mowie, aby po pewnym czasie usłyszeć jak mówią nasze myśli.

Poziom drugi, zdecydowanie bardziej wymagający, to milczenie ciała. Nie jest tajemnicą, że za pomocą ciała komunikujemy znacznie więcej niż poprzez same słowa. Potrafimy niemało powiedzieć naszą postawą, gestami czy mimiką. Zamilknąć ciałem to znaczy sprawić, by przestało ono przekazywać te wszystkie sygnały, a to niestety nie jest takie proste. Jednak kiedy już się uda możemy spokojniej i uważniej przyglądać się sobie samym oraz temu, co dzieje się dookoła nas – każda chwila jest pełna zdarzeń, ciągle coś się dzieje.

Trzeci i ostatni stopień, to poziom milczenia serca. Niezmiernie trudno jest nakłonić do milczenia własne serce. Bardzo często pełno w nim niepokoju, różnych przywiązań, krzywd, strat, nienazwanych i stłumionych uczuć. Jak przepełniony wrzątkiem kocioł nad ogniskiem, tak serca nie znające Ciszy i wytchnienia kipią od nadmiaru różnych bodźców i zdarzeń. Wiele czasu należy poświęcić na wysłuchanie swego serca, aby mogło w końcu ze spokojem zamilknąć, lecz gdy to się stanie Cisza nie będzie nam więcej przeszkadzać – Cisza zamieszka w nas.

Kto odnalazł Ciszę, ten dobrze wie, iż posiadł ogromny skarb. Człowiek taki potrafi bowiem zrozumieć opowieści wiatru, pokochać śpiew strumieni, chichot ptaków i czułe szepty letnich traw. Całe jego życie przemienia się w nieskończony dialog z Bogiem.
Autor tekstu: Jacek Blumensztajn
Źródło: http://nieodpartapotrzeba.blogspot.com/