Po co jest Lew Judy?

Kiedy po raz pierwszy pojawiłem się na spotkaniu Lwa Judy czułem się trochę nieswojo. Ludzie wokół mnie beztrosko rozmawiali i zdawało się, że wcale nie zauważyli mojej obecności. „Ładnie się zaczyna” – pomyślałem. Potem była modlitwa, wspólna msza, informacja o następnym spotkaniu. Wyszedłem z mieszanymi uczuciami. A jednak, mimo to poszedłem na spotkanie jeszcze raz, potem był kolejny, następny… Od tamtego czasu minął prawie rok i chyba najwyższy czas zatrzymać się na chwilę i skreślić parę słów.

Lew Judy to budzenie serc mężczyzn do życia pełnią. Na spotkaniach modlimy się wspólnie o to aby mężczyźni naszych czasów i my sami potrafili okazywać męstwo. Jakże wspaniałym jest uczucie wspólnej modlitwy , kiedy razem w kręgu stajemy majestatycznie obok siebie i prosimy Ojca w niebie o potrzebne łaski. Brzmimy dumnie, gdy głośno intonujemy „Ojcze Nasz”, nie wstydzimy się wiary… Rodzi się w nas uczucie wspólnoty a modlitwa ta z pewnością jest miła Bogu.     Prawdziwa modlitwa jest siłą. Wielu mężczyzn w dzisiejszych czasach niestety zbyt często o tym zapomina. Zapominam też i ja. Utworzony niedawno w naszych szeregach Męski Pluton Różańca gdzie wspólnie  dzień po dniu każdy z nas odmawia dziesiątkę różańca pokazuje jednak, że można. I choć przychodzą trudne dni, kiedy wydaje się, iż nie podołamy, to jednak poczucie lojalności i braterstwa zwycięża. I znów złączeni myślami prosimy o potrzebne łaski.

Lew Judy to nie tylko jednak modlitwa. To wspólne przypatrywanie się naszym słabościom. To także próby wniknięcia w głąb siebie i odnalezienia lęków które tkwią w każdym z nas. Z pewnością łatwiej jest z nimi walczyć kiedy tworzy się drużynę, kiedy wiemy, iż nie jesteśmy sami z naszymi problemami, gdy możemy liczyć na kompana który jest z nami podczas walki. Temu służy nie tylko refleksja ale też wspólne wyjścia w tym Magis. To właśnie tam stajemy twarzą w twarz ze światem, to właśnie tam przekonujemy się, że dużo łatwiej jest gadać a trudniej coś zrobić. I to właśnie tam poznajemy jakże głęboko czasem ukryte prawdziwe ja. Choć to tylko poligon ćwiczeń i dopiero życie zweryfikuje nasze przygotowania to jednak warto. Bo czymże jest żołnierz bez treningu. Magis pomaga nam niwelować nasze lęki i solidnie przygotować się do boju. Bo nad męstwem należy pracować. Męstwo należy w sobie rozpoznać a potem je rozwijać.

W roku ubiegłym miałem także okazję uczestniczyć w rekolekcjach Lwa Judy które odbywały się pod hasłem Przygoda Twojego Życia W klimacie średniowiecznego zamku każdy z nas szukał odpowiedzi na wiele pytań. Co mnie ożywia? Czy pozwalam sobie na dzikość i ryzyko? To tylko niektóre z nich. Tam też uczyliśmy się milczeć. Godziny spędzone w ciszy sam na sam ze sobą nie były łatwe. Ale wszyscy podjęli wyzwanie. I walczyli  wytrwale. Nocna wyprawa do lasu, droga którą kroczyliśmy przyniosła wiele  refleksji.

W dzisiejszym zabieganym świecie człowiek nie zawsze znajduje czas aby być człowiekiem, aby prawdziwie żyć. Ale warto to robić. Obym ja to potrafił. Obyś i Ty potrafił. Następne spotkanie w poniedziałek.

Do zobaczenia na Lwie Judy!

Wojtek

P.S.

Za chwilę wyruszamy na wspólną pielgrzymkę. Kolejna próba przed nami. Jak będzie? Nie wiemy. Bo „Nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *