Ojciec, to brzmi dumnie…

Dzisiejszy wpis chcę poświęcić roli ojca. Jestem ojcem, mam dwie córki 4 i 6 lat. Są to wspaniałe dziewczynki, które rozpromieniają każdą chwilę w życiu.

No właśnie, kiedy zaczynałem przygodę z ojcostwem czytałem poradniki, ciekawe inspiracje – co robić z dziećmi, jak nosić, karmić, bawić, wspomagać rozwój itp. Dziś z perspektywy czasu widzę, że było to wszystko ważne i inspirujące, jednak nie natknąłem się na to jak to jest naprawdę być ojcem ze wszystkimi konsekwencjami tego postanowienia i z odpowiedzialnością za ich wychowanie. 1205194_90351977

Mam na myśli fakt, że mało jest realnego przedstawienia sprawy. Oprę się tu na własnym przykładzie. Dla mnie bycie ojcem to ciągłe poświęcanie siebie (pomijam w tych rozważaniach integralną rolę poświęcenia jako mąż). Gdy urodziła się pierwsza córka pamiętam nieprzespane noce, kilkukrotne pobudki w nocy na jedzenie, na przebieranie, odkładanie do łóżeczka, pamiętam jak kiedyś zaczynałem pracę i po 8 rano jadąc samochodem głowa mi opadała ze zmęczenia. Nigdzie nie przeczytałem tego, że przez kilka lat mogę się porządnie nie wyspać. Nawet dziś w nocy wstaję do córek utulić, gdy mają złe sny. Często znikam ze swoimi potrzebami na drugi plan, za żonę i dzieci. Mamy  z żona mało czasu dla siebie na wyłączność, z teraz żałujemy, że nie wykorzystaliśmy go wcześniej, kiedy jeszcze nie było z nami dzieci. Teraz planując wakacje, wyjazdy, popołudniowe czy weekendowe wypady bierzemy pod uwagę bardziej to gdzie dzieciom będzie fajnie spędzić czas a później z żoną dopiero dołączamy się do całości. Niesamowite są poranki czasami o 5 lub wcześniej w sezonie wakacyjnym (6 to w Naszym do standard), „Tata jest już ranek, słońce wstało…”. Bywają trudne chwile gdy dzieci chorują, zarwane noce na czuwaniu, czy śpi, kaszle, wymiotuje. Wizyty u lekarzy, szczepienia, badania, gdzie dziecko płacze i krzyczy na potęgę a trzeba je na siłę utrzymać, często się łamie serce. To jest tylko cząstka rzeczywistości jaka w naszym domu była i jest.

Jedno jest pewne – w moim życiu nie ma czegoś takiego jak nuda. Wyżej opisane sytuacje to trudności o jakich nie wiedziałem bądź nie zawsze byłem przygotowany. Oczywiście jest to przedstawiona trudniejsza część rodzicielstwa. Wszystko wynagradza uśmiech i radość z przebywania razem, zabawy czy najprostsze gesty i czynności trwają w sercu i rozświetlają życie. Można śpiewać i tańczyć w podziękowaniu Bogu za tak wielki Dar.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *