Najdłuższy tydzień

Literatura piękna i klasyczna NAJDŁUŻSZY TYDZIEŃ

Seal to po angielsku foka. Z kolei SEALs to elita, siły specjalne amerykańskiej marynarki wojennej. SEAL to skrót od angielskiego SEa, Air and Land, czyli „Morze, powietrze, woda”. Te jednostki mają działać na najtrudniejszych polach bitew i realizować najtrudniejsze misje.

Zostać SEALsem nie jest tak łatwo. Najpierw trzeba się zaciągnąć do marynarki wojennej, następnie zapisać się i dostać na szkolenie BUD/S, czyli Basic Underwater Demolition SEALs (w wolnym tłumaczeniu: „Podstawy niszczenia podwodnego dla SEALs”).

Kurs ten powszechnie uznawany jest za jeden z najtrudniejszych we wszystkich siłach zbrojnych, a 90% kursantów odpada przed jego ukończeniem. Właśnie o tym kursie opowiada powieść „Najdłuższy tydzień” Davida Reida, który sam zdołał go ukończyć. Polski tytuł, a zwłaszcza podtytuł jest nieco mylący. Faktycznie, Hell Week, czyli pięciodniowy wycisk połączony z brakiem snu, jest kulminacją zarówno szkolenia, jak i książki. Nie jest jednak jego zakończeniem, ani nie stanowi całości powieści Reida.

Właśnie, powieści. Bowiem wbrew tekstowi na okładce Reid nie opisuje własnych przeżyć, choć na pewno obficie z nich czerpie. Bohaterami są członkowie grupy BUD/S nr 283, a przede wszystkim porucznik Mark Grey i załoga jego łodzi. Jest to przedziwna zbieranina: wykształcony oficer po elitarnym uniwersytecie, proste chłopaki z amerykańskiego południa, a nawet jeden czarnoskóry pastor. Cała ta grupa na ochotnika poddaje się torturom, byle tylko zapracować na wymarzony trójząb, odznakę SEALsa. Teoretycznie głównym bohaterem jest tu właśnie niejaki Grey, a drugoplanowe role odgrywają jego towarzysze z oddziału. W praktyce jednak postaci w ogóle nie istnieją, są zdegradowane do roli mechanizmów fabularnych, które mają pokazać Czytelnikowi poszczególne aspekty szkolenia. Czy Greyowi uda się uratować związek z Vanessą? A kogo to obchodzi? Przecież już za chwilę rozpoczyna się „piekielny tydzień” i jeśli kogokolwiek w ogóle interesuje życie Greya, to tylko pod kątem tego, czy Grey przeżyje najbliższe siedem dni.

030622-N-3953L-106

Osobiście nie interesuję się militariami. Jednak ta książka zachwyciła mnie pod względem ukazania determinacji kursantów, ich drastycznych zmagań, siły przetrwania, woli walki o swoje marzenia. I po raz kolejny można zadać sobie pytanie gdzie są granice ludzkiej wytrzymałości.  Z każdą kolejną stroną zastanawiałem się kiedy wreszcie chłopaki wymiękną, wyobrażałem sobie ich jak się zmagają, jak są wkurzeni i wymarznięci, jak maja ochotę zabić instruktora za jego chamstwo. Bo to, co musieli znosić wydaje się przekraczać wszelkie granice ludzkich możliwości. Same opisy szkolenia są nadzwyczaj plastyczne. Reid daje czytelnikowi odczuć niemal na własnej skórze głód, zimno i zmęczenie. Kursanci wykonują nieskończone ilości pompek, brzuszków, biegów, ćwiczeń w wodzie i poza nią. Jeśli zrzygają się ze zmęczenia, mają wstać i ćwiczyć dalej. Autor nie oszczędza drastycznych i obrzydliwych szczegółów: ran we wstydliwych miejscach, otarć, złamań przeciążeniowych, rozmaitych chorób i przypadłości, które kursanci wytrwale ukrywają, byle tylko nie przerywać szkolenia, bo wtedy trzeba zaczynać od początku. Oczywiście wszystko ma swój cel: chodzi o odsianie ludzi, którzy nie wymiękną nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach na polu bitwy.

sealteamsix3

Kulminacją jest oczywiście Hell Week, podczas którego kursanci pożerają 6 tys. kcal dziennie, a mimo to tracą na wadze. Jest to 120 godzin wyczerpującej harówki i kolejnych ćwiczeń niemal bez snu. Postępowanie instruktorów niejednokrotnie ociera się o sadyzm, jednak trudno się dziwić – ewentualny nieprzyjaciel raczej nie będzie zainteresowany prośbą o powstrzymanie się od walki, „bo jesteśmy wykończeni”. Co może pomyśleć młody człowiek jeszcze przed szkoleniem, gdy ma zapewnione długie dni wyczerpujących ćwiczeń, a sukces jawi się jako odległa i absolutnie niepewna perspektywa? Nie da się ukryć, że tytułowy tydzień faktycznie jest piekielny. W pewnym momencie bohaterowie myślą już tylko o tym, żeby przetrwać. Jeśli trzeba nasikać na kolegę, by ogrzać go w zimnym oceanie, nie zawahają się ani chwili.

Navy-Seal

„Najdłuższy tydzień” nie jest pozycją dla ludzi o słabych nerwach czy żołądku. Ale wielbiciele sportów wytrzymałościowych na pewno będą zachwyceni. W końcu nawet najcięższe zawody triathlonowe to przy BUD/S pestka. Wartość „Najdłuższego tygodnia” niewiele ma wspólnego z jakością literacką. Jest to przede wszystkim poruszające i otwierające oczy uzupełnienie serii o amerykańskich siłach specjalnych.

Polecam!

2 myśli nt. „Najdłuższy tydzień”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *