Męska modlitwa… POSTEM!

Chciałbym się z Wami podzielić pewnym doświadczeniem…POSTU. Kiedyś wydawało mi się to takie „staromodne”, zawsze przestrzegałem postu piątkowego „bez mięsa” dopóki nie spróbowałem modlić się postem i wtedy się zaczęło…


Greedy man eating burger

Odkąd pamiętam, do postu przywiązana była i jest cała moja rodzina, rodzice, dziadkowie i pradziadek. Zwłaszcza dla mojej babci – piątek pamiątka męki Jezusa. Nie ma żadnej dyskusji. Post to post, piątek, to piątek. Dużym echem na mnie było i jest też świadectwo mojego pradziadka. Mimo tego, że zmarł jak miałem z 9 lat pamiętam go. Z resztą często moja rodzina go przywołuje. Był bardzo konkretnym, zdolnym i bardzo wierzącym człowiekiem. Zawsze pościł oprócz piątku w jeszcze jeden dzień tygodnia, jak dobrze pamiętam była to albo środa lub sobota. Oczywiście poza piątkiem.

Mam bardzo dobre wspomnienia z nim związane. Był bardzo otwartym i serdecznym człowiekiem, łatwo nawiązywał kontakty i chciało się przebywać w jego towarzystwie. Z resztą lubił ludzi. Pogodny i konkretny facet. Krzepki, zawsze młody duchem mimo solidnego wieku. Sprawny do końca, rąbanie drewna w wieku 90 lat to normalna sprawa.

Przeżył prawie 100 lat, dając świadectwo dobrego życia. Nie wiem ile lat pościł dwa dni w tygodniu, ale wiem że przestrzegał tego to końca życia. Myślę, że to jakoś bardzo na mnie wpłynęło i wpływa, Właśnie jego świadectwo i życie, gdzieś echem krąży wokół mnie. Jest inspirujące ku dobru.

I co z tym postem u mnie? Sam nawet nie wiem jak zacząłem od jakiegoś czasu praktykować post w środę. Każdą środę i piątek. Czasem zdarzają się wyjątki w podróży. Zaczęło się tak, że były jakieś rekolekcje i była intencja i prośba o modlitwę. Zależało mi na tym, a że miałem na głowie akurat mnóstwo spraw, na myśl mi przyszedł post. Nigdy tego wcześniej nie robiłem. Zbiegło się to też z włączeniem postu do Obowiązków Plutonu. I raz, drugi, spodobało mi się. Od tamtego momentu mam też poczucie, że to owocna modlitwa, inna niż wszystkie. Zupełnie inna. Ta moja rezygnacja z z mięsa może wiele zdziałać. To nie jest jednak samo niejedzenie mięsa. W głowie, zawsze kołacze się jakaś intencja. I to w tej intencji jest post. Poszczę po coś.

christ-in-the-wilderness

Chociaż nie poszczę o chlebie i wodzie, dostrzegam ogromne owocnej modlitwy. Sam  poszcząc wyciszam się niejako, wzrastam. Regularność kształtuje ducha i charakter. No i to moje wyrzeczenie, to modlitwa w konkretnej intencji i to jest najważniejsze. Przy okazji sam wzrastam.

Nie pościłem jeszcze o chlebie i wodzie. Intensywnie pracuję umysłowo i to mnie na razie powstrzymuje przed takim krokiem, ale myślę, że to może być kolejne etap mojej przyjaźni z tą formą modlitwy jaką jest post. Poszczę na tyle na ile mogę sobie pozwolić. To z resztą dopiero kilka miesięcy tej modlitwy, i będę się jej jeszcze uczył.

Powiem Ci jedno. Spróbuj. Jak pisałem uważałem to za staromodne. Może i tak biorąc pod uwagę naszą kulturę i rzeczywistość która nas otacza. Ale to piękna modlitwa. I taka konkretna. To wyrzeczenie dla faceta, nie jeść mięcha przez dzień. Ja tak przynajmniej mam, a lubię konkretnie pojeść.

Post w środę i piątek. W jakiejś intencji. Konkretne. Proste, chociaż nie łatwe. Owocne. Z resztą sam Jezus niejednokrotnie pościł. Zwłaszcza przed ważnymi momentami Jego życia. Uczmy się od mistrza i odkrywajmy tą formę modlitwy jaką jest post.

Jesus-fasting-in-the-wilderness

Jedna myśl nt. „Męska modlitwa… POSTEM!”

  1. Po przeczytaniu artykułu wydaje mi się, że idea postu leży rozłożona na łopatki (i to wieprzowe). Spoglądając w historię postu (pobieżnie, bo się na tym nie znam) nie da się zaprzeczyć, że post niejedzeniem mięsa stoi. Ale czy w tym tradycyjnym, biblijnym niejedzeniu mięsa nie leży treść wyrzeczenia się – konkretnie: wyrzeczenia się namiętności ciała jaką jest zaspokajanie głodu (często do syta lub do rozpuku).
    Czy odmówienie sobie mięsa jest dziś wyrzeczeniem? Jakiż wielki plus u Pana mają więc wegetarianie.
    Jak przypuszczam za czasów Jezusa ryba do zjedzenia to była jakaś cienizna, kiepskie jadło równające się z odmówieniem sobie czegoś lepszego. Jeśli dziś ktoś w piątek nie jedząc mięsa kupuje sobie łososia – 40 ziko za kilogram – i robi z niego wykwintną, zdrową, polecaną przez żywieniowców i bogatą w składniki potrawę to gdzie jest jego post, zapytuję.
    Wiem, że się mądrzę, ale pisząc ten komentarz ubolewam sam nad sobą i moimi słabościami. Mną często rządzi mój żołądek a nie idea skromnego posiłku, za który umiałbym podziękować i którym mógłbym chwalić Pana oddalając się od grzechu nieumiarkowania w jedzeniu.
    Widzę to tak: zamiast rybki (droższej i bardziej wykwintnej niż mięso) chleb z serem (jeśli ktoś nie da rady o suchym), a zaoszczędzoną różnicę przekazać na wsparcie dla ubogich. Będzie z tego post z jałmużną. I nie ma co czekać z tym do okresu Postu przed Wielką Nocą , bo Pan powiedział: „Czuwajcie”.
    Niech więc post będzie z wami. Odmówcie sobie ulubionego serniczka do kawy, kupcie tańszy obiad na stołówce, przeżyjcie dzień na głodniaka – kogo na co stać. Ale nie ma co szpanować samym niejedzeniem mięsa. Czy nie wystawiamy się na pośmiewisko w oczach wegetarian?
    Moje doświadczenie z niejedzeniem mięsa – okresy kilkudniowe i kilkutygodniowe – pokazuje mi wpływ jego braku w diecie na funkcjonowanie mojego organizmu. Brak mięsa to u mnie: mniej animuszu, mniej chęci do solidnego wysiłku fizycznego np: sportu oraz mniej agresji. Większe uspokojenie umysłu i namiętności cielesnych – z co za tym idzie większa łatwość w zadumie i modlitwie. Może o to też chodziło kiedy Pan zalecił rezygnację z mięsa.
    Może warto na dłużej pożegnać się ze świńskim tyłkiem niż tylko w piątek, a łatwiej będzie obcować ze Stwórcą jak mam wrażenie jest w moim przypadku.
    Serdeczne „Z Bogiem” dla całej ekipy Lwa Judy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *