Faustyna – film o „niecukierkowej” świętej

Z filmami religijnymi jest zazwyczaj tak, iż po zakończeniu seansu widz ma pretensje do siebie („po co wydałem pieniądze na taki badziew?!”), reżysera („co on za szajs nakręcił”), Pana Boga („no tak, taki Jan Paweł II to był święty człowiek, a ja co?!”) i całej reszty mniej lub bardziej zaangażowanych w religię ludzi.

Istotnie wiele filmów religijnych albo jest przesadnie dosadną wizją reżysera (wiadra krwi w Pasji Mela Gibsona to mimo wszystko przesada), albo też przecudownie cudowną opowieścią o „barankach młodych” ku chwale Pana Jezusa i Matki Jego Przenajświętszej (ostatnio wyświetlany w kinach Syn Boży czy większość włoskich filmów o świętych, z obrazem o Janie Pawle II na czele – casus wysadzania pociągów przez rzekomą „byłą” dziewczynę przyszłego Papieża Polaka…). Na szczęście Faustyna, mimo różnych mniej lub bardziej „cukierkowych” recenzji wyłamuje się z wyżej wymienionych ram. Powód? Bo to wcale nie jest „cukierkowa” historia”.

źródło: filmweb.pl
źródło: filmweb.pl

Biografii Świętej Faustyny Kowalskiej, mistyczki, autorki Dzienniczka, który ma szaloną popularność na całym świecie, jest w internecie „od metra i jeszcze trochę”. Zainteresowanych odsyłam do najnowszej biografii świętej, rewelacyjnie napisanej przez Ewę Czaczkowską – Siostra Faustyna. Biografia świętej, wydanej przez krakowski „Znak” w 2012 roku. Opisana jest tam szczegółowo droga do świętości siostry Faustyny, Jej pierwsze „widzenia” i problemy z tym związane. Czaczkowska wspomina też o filmie Jerzego Łukaszewicza z 1994 roku, który jest filmową biografią wówczas jeszcze tylko beatyfikowanej Faustyny Kowalskiej, a w którym to filmie główną rolę zagrała nieznana wtedy jeszcze szerszej publiczności Dorota Segda.
Faustyna Jerzego Łukaszewicza nie jest dokładną ekranizacją prawdziwych losów Siostry Faustyny Kowalskiej. Na początku filmu pojawia się informacja, iż film jest inspirowany słynnym Dzienniczkiem, który jak opisuje to Święta, pisany był na polecenie Jezusa, aby być świadectwem jej duchowych przeżyć, zmagania się z darem mistyki. „Gość Niedzielny” w 2008 roku podał informację, iż jest to najczęściej tłumaczona polska książka na świecie. W filmie Łukaszewicza, Dorota Segda odgrywająca rolę Siostry Faustyny wielokrotnie wypowiada dłuższe fragmenty Dzienniczka, umiejętnie wplecione przez autorów scenariusza, co jest bardzo dużym atutem. Ponieważ film, opowiada o życiu w zakonie żeńskim, większość postaci grają wybitne, polskie aktorki takie jak Danuta Szaflarska, Teresa Budzisz-Krzyżanowska, Stanisława Celińska, Anna Milewska i inne.

W czasach wszechobecnego kiczu kulturalnego, gdzie aktorką czy aktorem może być każdy, aż miło popatrzeć na kunszt gry aktorskiej wyżej wymienionych, zwłaszcza na Stanisławę Celińską. Jest w filmie świetna scena, moim zdaniem bardzo prawdziwa, gdy grana przez Celińską, wiekowa siostra Marcelina, po całym dniu pracy w piekarni, kolokwialnie mówiąc, „ma dosyć”. Dosyć zakonu, „siostrzyczek”, świata. Jej dni są jednakowe, a jak sama mówi, do kaplicy chodzi po to, żeby odpocząć a nie żeby się modlić. W ustach Celińskiej widzimy żałość postaci, smutek i żal, że nie potrafi tak jak Faustyna modlić się przy pracy.

Faustyna_Kowalska
Bardzo dobrze w filmie pokazane są też rozterki samej Faustyny, której nikt z otaczających ją ludzi nie rozumie. Nie rozumie jej ani matka generalna, ani spowiednik, ani inne zakonnice. Nikt nie wierzy w jej widzenia, nie tylko Chrystusa, ale i zmarłych. Jest scena, gdy nocą przychodzi do Faustyny, zmarła siostra Wiktoryna. Żałosnym głosem błaga przyszłą Świętą o modlitwę. Bardzo cierpi. Pierwszy raz oglądałem ten film w 1994 roku i do dziś, mimo iż oglądałem go później jeszcze kilka razy, mam ciarki na myśl o tej scenie. Dorota Segda poradziła sobie bardzo dobrze z rolą „najsłynniejszej, polskiej zakonnicy”. W jej grze aktorskiej nie ma nachalności, niepotrzebnego gwiazdorstwa. W 1994 roku Segda miała 28 lat, tylko o pięć mniej niż Siostra Faustyna. Myślę, że dla wielu widzów, Święta Faustyna Kowalska już zawsze będzie mieć oblicze krakowskiej aktorki.

Czy film ma jakieś wady? Czytałem recenzje, w których zarzucano, opisywaną przeze mnie wcześniej „cukierkowość”, rozszczebiotanie aktorek, wcielających się w role zakonnic. Dostało się również filmowemu przedstawieniu wizji Siostry Faustyny, które określano mianem „słabo zagranego teatru kukiełkowego”. Ale z drugiej strony, jak przypomnimy sobie bryzgającą wszędzie w Gibsonowskiej Pasji krew, która niestety przesłania grę Jima Chaviezela, odtwórcę roli Chrystusa, w Faustynie skupimy się na postaci, jej przeżyciach. Ascetyczność scenografii (pamiętajmy większość scen toczy się w klasztorach), kostiumów (habity) tylko poprawia nastrój przeżycia estetycznego a nie przeszkadza. Film trwa 75 minut, tym którzy go jeszcze nie widzieli, szczerze polecam.

Maciej Samolej – 6 pluton łódzki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *