Archiwum kategorii: .Na początku męskiej drogi

Jeśli jesteś na początku Twojej drogi do pełni męskości, to warto zacząć od przejrzenia tych wpisów. Polecamy to, co nas samych poruszyło i od czego rozpoczęła się droga wielu z nas. Na początek zapraszamy na nasze męskie spotkania wspólnoty Lew Judy.
Spróbuj też przeczytać książkę Johna Eldredga „Dzikie serce”, obejrzyj film „Braveheart” Mela Gibsona, przekonaj się dlaczego warto wyruszyć w tą drogę z innymi mężczyznami, przeżyj to, co mówi do Ciebie Bóg przez Jeremiasza i pomódl się do Niego. On jest prawdziwym źródłem męskości.

Dzikie serce

 John Eldredge

„Dzikie Serce”

„Droga w lesie rozdzieliła się, a ja…

Ja wybrałem tą mniej uczęszczaną,

I to odmieniło wszystko.”

„Dzikie serce” to książka, za sprawą której wielu mężczyzn stanęło na wewnętrznym rozstaju dróg. Ci, którzy zdecydowali się wyruszyć dalej wąską ścieżką wytyczoną przez pragnienia męskiej duszy, rozumieją najlepiej, że jest to wybór odmieniający całe życie. Książka Johna Eldredge’a to 12 kapitalnych rozdziałów pomagających dostrzec oraz zrozumieć miejsce i rolę mężczyzny, które wyznaczył mu Bóg we wszechświecie. Rozbudza świadomość niezwykłego splotu duchowej oraz fizycznej strony męskiej natury, motywuje do działania, a przede wszystkim do życia pełnią Serca – tęskniącego za przygodą, walką i uratowaniem Pięknej.

Czytaj dalej Dzikie serce

„Braveheart”. Walcz o swoje serce!

 „Braveheart – Waleczne Serce”

reż. Mel Gibson

Ta doskonale zrealizowana i pełna rozmachu opowieść o życiu średniowiecznego szkockiego patrioty zmagającego się z tyranią angielskich okupantów, zdecydowanie przekracza ramy historii Williama Wallace’a. „Braveheart” to bez wątpienia jeden z tych filmów, które potrafią skłonić do refleksji nad własnym życiem, to film wielopłaszczyznowy i ponadczasowy.

Czytaj dalej „Braveheart”. Walcz o swoje serce!

Po co jest Lew Judy?

Kiedy po raz pierwszy pojawiłem się na spotkaniu Lwa Judy czułem się trochę nieswojo. Ludzie wokół mnie beztrosko rozmawiali i zdawało się, że wcale nie zauważyli mojej obecności. „Ładnie się zaczyna” – pomyślałem. Potem była modlitwa, wspólna msza, informacja o następnym spotkaniu. Wyszedłem z mieszanymi uczuciami. A jednak, mimo to poszedłem na spotkanie jeszcze raz, potem był kolejny, następny… Od tamtego czasu minął prawie rok i chyba najwyższy czas zatrzymać się na chwilę i skreślić parę słów.

Czytaj dalej Po co jest Lew Judy?