Bijesz się !?!?!?!

Umieć się bić. Nie bać się tej rzeczywistości. Chodziłem z tym odkąd pamiętam, a szczególnie od paru lat po nawróceniu. Umieć się bić – nie po, to żeby się bić, ale po, to być być silnym fizycznie i czuć swoją siłę, po, to by swoją siłą służyć bliskim i sobie gdy będzie taka potrzeba (zapytajcie kobiet czy chciałyby, żeby ich mężczyzna był silny fizycznie? Czy chciałyby przy swoim mężczyźnie czuć się bezpiecznie, gdy ktoś zagrodzi im drogę ciemną nocą? Czy chciałyby by mężczyzna był obrońcą jej i dzieci?”).

Zapominamy o sile naszego ciała. My jako ludzie związaniu z Kościołem mamy często tendencje do zapominania o tym, że Bóg stworzył nam i ducha i ciało. Jasne, że siła wewnętrzna jest ważniejsza od zewnętrznej, ale wiemy jak to wygląda gdy mężczyzna jest słaby cieleśnie – pełno takich teraz. I wiemy co się dzieje, gdy jest tylko siła zewnętrzna – pełno takich teraz. Bóg stworzył mężczyznę i jako jego znamię dał mu siłę – wewnętrzną i zewnętrzną, uciekając od jednej z nich uciekasz od pełni męskości, czegoś zawsze będzie Ci brak. Właśnie dlatego ktoś próbuje działać tak by po świecie chodziły tylko mięczaki albo macho, bo ten ktoś boi się prawdziwych mężczyzn.

A kto się nie zgadza, niech wyjdzie ze mną na solo – wewnętrzne i zewnętrzne;-)

15 myśli nt. „Bijesz się !?!?!?!”

  1. Warto jeszcze dodać, że wszystkie cechy mężczyzny wiążą się z jego siłą fizyczną i duchową. Mają one na siebie wzajemny wpływ. Nie musisz być „pakerem” podnoszącym 100kg na ławce żeby być człowiekiem silnym i uwierz, że mało mają z sobą te rzeczy wspólnego. Mało mają również wspólnego przesadna hardość z prawdziwą męskością, choć męskość hardości w sobie trochę ma.
    Siła zewnętrzna kształtowana jest przez działanie, poprzez nie uczysz się solidności, męstwa, nabywasz charakteru, systematyczności, opanowania i przekraczasz coraz to nowe granice. Poprzez siłę fizyczną rozwijasz charakter. Potem to już tylko od Ciebie zależy jak pokierujesz nabytą siłą i co z nią zrobisz aby ją pomnażać zamiast umniejszać.
    Jednymi z najbardziej podnoszących słów docenienia naszej siły (zarówno zewnętrznej jak i wewnętrznej) są słowa „czuję się przy Tobie naprawdę bezpiecznie”. Słowa wypowiedziane kobiecym głosem, a zwłaszcza JEJ głosem potrafią budować.
    Jesteś wojownikiem! Bóg stworzył Cię na swoje podobieństwo, stworzył Cię giermkiem bo wiedział, że masz w sobie wszystko co potrzebne Ci jest by stać się prawdziwym mężczyzną, prawdziwym rycerzem odzianym w oręż i zbroje o wiele mocniejszą i niebezpieczną dla wrogów niż miecze i pancerze tego świata… Tylko czy starczy Ci odwagi by podjąć wyzwanie? By przejść przez trening ciała i ducha dla Boga? Czy starczy Ci odwagi, samozaparcia, systematyczności, siły… miłości?

    „A jeśli Bóg z nami któż przeciw nam?”

    1. Wow!… Aż mnie zamurowało z wrażenia po przeczytaniu tego. Jeśli naprawdę kierujesz się w życiu tym, o czym piszesz, to Twoja partnerka jest prawdziwą szczęściarą.
      Serdeczności!

  2. Ja też uważam, że facet powinien umieć się bić. Także chodzi mi po głowie by się wzmocnić fizycznie, gdyż raz na jakiś czas ktoś mnie zaczepia i muszę się bronić. Niezniós bym tego i sobie nie wybaczył gdybym szedł kiedyś z dziewczyną czy żoną i ktoś by nas napad a ja bym jej nie obronił.

  3. Trenuję na siłowni od 7 lat a od 2 lat MMA. Jestem też bardzo wierzący. Jezus nadaje sens mojemu życiu. Trenuję również na Jego chwałę. On dał mi życie, On dał mi ciało które mogę wytrenować. Nigdy nie wykorzystuję swojej siły i umiejętność walki w złych celach. Obym nigdy nie miał okazji tego używać, ale świat potrafi być okrutny wiec trzeba być gotowym na obronę siebie i swoich bliskich. Jak to mówił mój znajomy ksiądz: „z miłości do bliźniego czasami trzeba dać komuś w twarz”
    Chwała Tobie Panie!

  4. Ja nigdy nie byłem silny fizycznie. Czy potrafię się bić? Pewnie nie, ale staram się „walczyć” w inny sposób. Próbuję stawiać granice, których inni nie powinni przekraczać. Mam swoje zdanie i go bronię. Staram się nie uginać pod presją „silniejszych”. Nie zawsze się udaję, ale pewnie nawet mocny mężczyzna spotka kiedyś silniejszego od siebie.
    To walka mężczyzny- chuderlaka :)

  5. Adrian – bzdura. To że jesteś chudy i uznajesz tylko walkę duchową to właśnie wydaje się być brakiem walki. Spróbuj powalczyć z tym czego jeszcze nie masz a możesz nabyć – własne mięśnie. Ja mam 1.80m i ważę 60 kilo. Gruby co? Nie odmawiam sobie podciągania na drążku i bardziej zaawansowanych pompek. Kiedyś b. dużo ćwiczyłem i od tego odszedłem, czego bardzo żałuję. Teraz ponownie siłuję się z samym sobą. Niestety przegrywam bitwy duchowe. To dopiero jest dla mnie wyzwanie. Pozdrawiam.

    1. Walka duchowa odbywa się wewnątrz człowieka. To o czym pisałem jest też walką zewnętrzną – twarzą w twarz. To, że nie dochodzi do konfrontacji fizycznej nie oznacza, że nie ma walki.
      Co jeśli mężczyzna jest niepełnosprawny? Powiedzmy że jeździ na wózku. On nie będzie „prawdziwym” mężczyzną?

  6. Wspaniały test. Czytam wpisy o trenujących sporty walki i wierzących i po prostu serce mi rośnie na myśl o wielkości i mocy Boga. Mega inspirujące do powrotów na salę treningową.

  7. Jestem za tylko silny i odpowiedzialny mężczyzna jest wstanie bronić swojej rodziny .Tak więc trenujemy i módlmy się a nikt nas nie pokona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *