Wszystkie wpisy, których autorem jest Stopa

This is… Sparta? Drugi List do Koryntian 11, 16-31

Paulus_St_Gallen

Jakiś czas temu Michał podzielił się słowem z 2. Listu Św. Pawła do Koryntian. Przytaczam tu fragment nieco wcześniejszy tego samego Listu, ponieważ pozwala uzmysłowić sobie, jak wielką walkę dla Chrystusa musiał stoczyć św. Paweł. A przecież to nie wszystko… Potraktujmy poniższy tekst zarazem jako Słowo Boże i przedstawienie kolejnego przykładu męskiego wojownika.

Czytaj dalej This is… Sparta? Drugi List do Koryntian 11, 16-31

Mañana es hoy…

 

future 3Słucham czasami hiszpańskojęzycznych stacji radiowych. Pożytków z tego płynących jest kilka, ale chciałbym podzielić się krótką myślą, która tylko przypadkowo wiąże się z nauką języków obcych i radiofonią.

Znajomy, który wcześniej niż ja odwiedził Hiszpanię po powrocie żartował, że ulubionym słowem mieszkańców tego kraju jest „mañana” tzn. jutro. Uznałem to za coś zabawnego i powtarzałem innym przy różnych okazjach. To samo zdaje się dotyczy mieszkańców Ameryki Łacińskiej, skoro jedna z codziennych audycji państwowego radia argentyńskiego nosi nacechowaną pedagogicznie nazwę „Mañana es hoy” (jutro jest dziś). Odkryłem to jakieś pół roku temu, jednak moja postawa względem zasłyszanego sloganu jest inna niż przed kilkoma laty, gdy ów kolega podzielił się ze mną wspomnieniami z Hiszpanii. Wcześniej było we mnie dużo z postawy pełnego wyższości pobłażania. Dziś jestem bardziej pokorny. Hasło z argentyńskiego radia odnoszę do siebie, bo widzę, że w wielu przypadkach moim ulubionym słowem jest nie tylko „jutro” ale nawet „pojutrze”. Łapię się na tym w bardzo codziennych sprawach, a na pytanie kiedy się wezmę za to, żeby to zmienić też odpowiadam – jutro. Piszę o tym, bo w wielu praktycznych przypadkach nierozwiązanie tego problemu nie pozwala mi w pełni rozwijać się jako mężczyźnie. Pora coś z tym zrobić. Zachęcam cię, bracie, żebyś też zastanowił się nad tą prostą kwestą przez chwilę.

future 1

Znak naszego Odkupienia. List do Galatów 6,14

Jezus Ukrzyżowany

Chyba już się przyzwyczailiśmy do tego, że znak krzyża niepokoi i drażni osoby niewierzące. W ostatnich latach mogliśmy zaobserwować wiele przypadków występowania przeciw niemu w życiu społecznym, a nawet publicznym (vide próba usunięcia krzyża z sali sejmowej). Często obecność krzyża w przestrzeni, w której się obracamy traktujemy jako coś zupełnie naturalnego, czasem wręcz skutkuje to niezauważaniem go nawet wtedy, gdy w sposób wulgarny jest wykorzystywany w popkulturze. To z jednej strony. A z drugiej…  Niektórzy bracia odłączeni, szczególnie ci należący do pomniejszych wyznań protestanckich wykazują postawę niezrozumienia dla katolickiej praktyki noszenia znaku krzyża na szyi. Czasem przyjmuje to formę ostrego wyrzutu, a ich argumentacja sprowadza się do rozumowania typu: czy gdyby ktoś zamordował kogoś, kogo kochasz za pomocą rewolweru, czy nosiłbyś potem na szyi znak rewolweru? Spotkałem się z takim zarzutem osobiście i od samego początku wydał mi się absurdalny. Wynika on z niezrozumienia tego, czym w istocie jest znak krzyża. Nie chodzi o upamiętnienie „zabójstwa ukochanej nam osoby”, ale o odkupieńczą ofiarę tej Osoby za nas (za mnie), Jej zwycięstwo nad moim grzechem, przez co wyjednane mi zostało życie wieczne w Królestwie Ojca. Nie ma Zmartwychwstałego Chrystusa bez ofiary Krzyża. Tak więc chrześcijaninowi znak krzyża nie powinien kojarzyć się przede wszystkim z traumą (choć rzeczywiście symbolizuje niewyobrażalne cierpienie), lecz z odkupieniem win i przynależnością do Odkupiciela.

„Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata.” (Ga 6,14)

jesus-carrying-the-cross